Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę – część 1 (południe)

Fuerte aventura! (Wielka przygoda!) Podobno, zgodnie z legendą, tak właśnie wykrzyknął Jean de Bethencourt (konkwistador wyspy), kiedy zobaczył Furteventurę (jedną z siedmiu najważniejszych Wysp Kanaryjskich). To geologicznie najstarsza z wysp archipelagu. To co przyciąga uwagę zaraz po wyjściu z samolotu i wyruszeniu w głąb wyspy to ogromne przestrzenie niby z piasku, skał i kamieni. Rozległe, płaskie przestrzenie otoczone są wzgórzami będącymi kiedyś szczytami wulkanów (obecnie nieczynnymi).

fuerteventura_kolory-nieba

Jest pięknie! Pagórki mienią się kolorami orientalnych przypraw. Ktoś kiedyś porównał ten widok do bazaru pełnego straganów z cynamonem, kardamonem, wanilią , kurkumą … I tak rzeczywiście jest! Gdy jechaliśmy w kierunku hotelu akurat zachodziło słońce. Jego promienie padały na „cynamonowe wzgórza” i sprawiały, że wyspa mieniła się tęczą barw. Wiemy teraz dlaczego mieszkańcy nazywają Fuertę wyspą światła. :)

Podróż po wyspie to naprawdę wielka, wspaniała przygoda! Bajeczne krajobrazy, rozległe pustkowia i tereny do jazdy przypominającej off-road. Nawet w typowych przewodnikach turystycznych potencjalni turyści są gorąco namawiani na korzystanie z samochodu 4×4 podczas podróży po wyspie. Tak też zrobiliśmy! Jeep Wrangler okazał się doskonałym kompanem wyprawy. Naszą wycieczkę, po tej drugiej co do wielkości wyspie archipelagu (w najdłuższym miejscu mierzy 100km, a w najszerszym – 30km (1659km2 powierzchni), rozpoczęliśmy na południuod Półwyspu Jandia. Półwysep Jandia (dawniej za czasów zamieszkującego wyspę plemienia Majos – królestwo południowe Jandia) to najbardziej górzysta część wyspy, ale też znana z dwóch przepięknych plaż – Playa de Sotavento oraz Playa del Cofete.

fuerteventura morro jable

Morro Jable

Swoją podróż rozpoczynamy z najbardziej na południe wysuniętej miejscowości wypoczynkowej Morro Jable. Jeszcze w latach 70-tych była to mała wioska rybacka i mieszkało tu 200 mieszkańców. Teraz to baza turystyczna z hotelami i apartamentami, latarnią morską i śliczną nadmorską promenadą. Idąc szeroką plażą mijamy skały nadbrzeżne.

Ku naszemu zdziwieniu ze szczelin wychodzą małe stworzonka. Jest ich mnóstwo. Są szybkie i zwinne, i co najdziwniejsze wcale się nas nie boją. To wiewiórki ziemne. Stoją na tylnych łapkach, podbiegają i zabierają z naszych rąk kawałki jedzenia. Dla dzieci to niesamowita frajda. Małe zoo na dzikiej plaży z widokiem na bezkresny Atlantyk. Ekstra!

wiewiórka ziemna

Puenta de Jandia

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)Z Morro Jable postanawiamy wyruszyć na najbardziej oddalony południowy koniec wyspy – Puenta de Jandia. Prowadzi do niego szutrowa droga, wijąca się pośród spalonych słońcem pagórków, piachu i wulkanicznych skał. Robi to wrażenie! Miejsce jest niesamowicie odludne, surowe, a jednocześnie przykuwa uwagę i wzbudza zachwyt.

Samotna latarnia morska, żywej duszy wokoło i piękna, rozległa panorama z oceanem na głównym planie. W pobliżu znajduje się osada rybacka Puerto de la Cruz. Wydaje się, że jest ona całkowicie opuszczona i znajduje się na końcu świata. A jednak mieszkają tu ludzie i działa nawet kilka restauracji serwujących smaczne dania rybne np. „rybny kociołek” tzw. „gallegada”.

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

Cofete

Jedziemy dalej w kierunku Cofete. To jedno z najpiękniejszych i najbardziej niedostępnych miejsc na wyspie. Podobno osadę tę założyli rybacy, którzy ukrywali się tutaj przed obowiązkową służbą wojskową. Aby dostać się tutaj musimy pokonać górską, wąską drogę, o zboczach z jednej strony i przepaścią z drugiej. Samochód jedzie wolno – nawet 5 i 10 km /h. Musimy być bardzo ostrożni szczególnie, gdy z naprzeciwka nadjeżdża inny samochód. Jeden z nas musi „przytulić się do skały”, tak, aby drugi mógł go wyminąć. A do tego te kozy! Pojawiają się wszędzie. Schodzą zboczami na szutrową drogę, tak jakby chciały przywitać podróżujących. Czy wiecie, że kozy stanowią tutaj całkiem niezłą populację? Jest ich prawie dwukrotnie więcej aniżeli ludzi!

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)
Po pokonaniu już wszystkich trudów drogi do Cofete naszym oczom ukazują się złociste ciągnące się aż po horyzont Playa del Cofete (14km) i Playa de Barlovento (10km) i niezwykle lazurowa woda. Cudownie i bajkowo!

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

Z kolei w dzikim krajobrazie wulkanicznych wzgórz, na całkowitym pustkowiu, w oddali widać tylko jeden budynek. To Willa Winter, która powstała w 1946r. według projektu niemieckiego inżyniera Gustawa Wintera i w której podobno mieszkał otrzymawszy ją od generała Franco. Krążą legendy, że w domu tym, zaraz po wojnie nazistowscy generałowie przechodzili operacje plastyczne twarzy.

Mówi się też, że willa była tajemną bazą zaopatrzeniową dla niemieckich łodzi podwodnych. Jedno jest pewne – jest to dom na odludziu, do którego praktycznie nie docierają żadne publiczne środki transportu i do którego docierają tylko nieliczni. Całkiem prawdopodobne, że był on schronieniem dla kogoś i bazą – możliwe, że jakiś niecnych działań. W każdym razie klimat miejsca sprawia, że opowieść wydaje się być całkiem prawdopodobna.

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

Playa de Sotavento

Z Cofete wracamy tą samą górzystą, niebezpieczną drogą do punktu, z którego wyruszyliśmy i kierujemy się wybrzeżem w kierunku północnym półwyspu Jandia, do mekki wind – i kitesurferów – Playa de Sotavento. Z portugalskiego nazwa ta oznacza plażę, na którą wieje wiatr. Naszym oczom ukazuje się wielka połać plaż wschodniego wybrzeża, ciągnących się aż 22 km (od Costa Calma aż na południe). Drobny, złoty piasek przypomina ten nad Bałtykiem, do tego turkusowe wody oceanu w uroczych lagunach pojawiających się podczas przypływu. Istna błękitna laguna! To co powitało nas jadąc w jej kierunku to całe mnóstwo latawcy kitesurferów i „morze” żagli windsurferów. Z daleka wyglądały one jak kolorowe skrzydła motyli.

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

Czegoś takiego nigdy nie widzieliśmy! Mieliśmy szczęście – trafiliśmy na trwający właśnie Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup 2013 (20.07-3.08.2013). Zawody te odbywają się tutaj od blisko 30 lat. Warunki rzeczywiście sprzyjają! Wspaniały ocean, fale i ten wiejący, silny wiatr! Wszędzie surferzy – pasjonaci i zawodowcy! Kadr zupełnie jak z filmu „Na Fali” z Patrickiem Swayze.

Pełni pozytywnych emocji i wrażeń, spieczeni od palącego słońca i radośnie zmęczeni 2- godzinami nauki w słynnej szkole windsurfingowej René Egli, wracamy do naszego hotelu.

, Wyprawa Jeepem przez Furteventurę, hiszpańską Nevadę  – część 1 (południe)

Jutro wyruszamy w głąb wyspy …

[Druga część wyprawy]

Komentarze