Czy elektryczna Mazda MX-30 może być jedynym autem w rodzinie?

Czy Mazda MX-30 może być jedynym autem w rodzinie? Jak wypadł test pozamiejski Mazdy MX-30? Na te pytanie odpowiada nasz klient – pan Jacek Liberski.

Elektryczna Mazda MX-30

Elektryczna Mazda MX-30 okiem obserwatora

Na początku warto wspomnieć, że litowo-jonowe akumulatory modelu Mazda MX-30 mają pojemność 35,5 kWh, co teoretycznie pozwala na osiągnięcie zasięgu ok. 200 km. Dlaczego tylko tyle? To świadoma decyzja inżynierów i projektantów MX-30, wynikająca z przeprowadzonych w Europie badań nad dziennym przebiegiem auta tzw. statystycznego kierowcy. Badania te wykazały, że taki kierowca pokonuje każdego dnia ok. 48-50 km (dom – praca – dom – zakupy – kino – fitness). Tak więc założenie było takie, aby można było przez 5 dni w tygodniu jeździć na jednym ładowaniu, a w weekend ładować auto w domu z domowego gniazdka w garażu lub na strzeżonym parkingu.

Pamiętać bowiem trzeba, że czym większa pojemność akumulatorów, tym samochód jest cięższy (więcej energii zużywa) i tym dłużej się go ładuje. Zwłaszcza proces ładowania ma tu duże znaczenie, bo przecież w warunkach domowych nie dysponuje się stacją szybkiego ładowania akumulatorów. Z domowego gniazda 230 V proces pełnego naładowania baterii o pojemności 35,5 kWh trwa ok. 14 godzin (prądem o natężeniu mniej więcej 8 – 10A). Ale można dokupić sobie tzw. Wallbox, dzięki któremu proces ładowania z gniazda 230V skrócić można do 3-4 godzin.

Akumulator w elektrycznej Maździe MX-30

Zużycie enerii przez elektryczną Mazdę

Według danych fabrycznych auto zużywa od 14 do 19 kWh/100 km. W mieście zużywa mniej, poza miastem więcej, a więc dokładnie odwrotnie jak się to dzieje w samochodach spalinowych. Ma to związek z tym, że auto w mieście częściej stoi (czyli praktycznie nie zużywa energii), z zasady porusza się wolniej oraz często hamuje, co wiąże się z procesem rekuperacji energii (odzyskiwanie energii podczas hamowania). Proces rekuperacji – hamowania silnikiem może być w warunkach miejskich ustawiony na maksimum, co umożliwia zatrzymanie auta bez używania hamulców i maksymalny poziom odzysku energii (co oznacza także znacznie mniejsze zużywanie się układu hamulcowego niż w autach tradycyjnych).

Czy możliwe jest uzyskanie zużycia na poziomie 14 kWh/100 km? Myślę, że w realnych, a nie laboratoryjnych, warunkach jest to chyba nie do osiągnięcia, ale zużycie na poziomie 15-16 kWh/100 km jak najbardziej jest możliwe. Mnie udało się podczas testu miejsko-pozamiejskiego zejść do 16,5 kWh/100 km. Zatem przyjmując zużycie na poziomie 14 kWh/100 km teoretyczny zasięg auta w warunkach tylko miejskich to 35,5/14×100 = 253 km. Podczas jazdy autostradowej przy prędkości 140 km/h zużycie wzrośnie do 18-19 kWh/100 km, co oznacza zasięg na poziomie 180-190 km. Przy średnim zużyciu energii na poziomie 16,5 kWh/100 km możemy osiągnąć realny zasięg na jednym ładowaniu w granicach 215 km. I to jest ów realny zasięg Mazdy MX-30, o którym pisałem na wstępie.

Wnętrze Mazdy MX-30

Podróżowanie elektryczną Mazdą MX-30

Przesiadka z samochodu spalinowego na auto elektryczne to dość głęboka zmiana filozofii nie tylko podróżowania, ale też życia. Od kwestii zainwestowania w fotowoltaikę (jeśli mieszkasz w domu) po kwestię planowania podróży. Bo samochodem elektrycznym nie można pojechać spontanicznie w trasę, chyba że odległość w obie strony nie przekracza zasięgu auta. W każdym innym przypadku wyjazd to dość skomplikowany proces logistyczny. Oczywiście nie dlatego, że koncepcja Mazdy MX-30 jest nieudana – powodem jest niedostateczna jeszcze infrastruktura oraz brak wiarygodnych danych na temat możliwości doładowywania akumulatorów. Ale takie planowanie wyjazdu ma też swoje zalety – uczy wielu przydatnych w życiu umiejętności.

Celem naszej podróży było Stare Drawsko nad Jeziorem Drawskim. W jedną stronę to 150 kilometrów. Miała być to sentymentalna podróż rodzinna do miejsca, w którym byliśmy 35 lat temu połączona z testem pozamiejskim Mazdy. Wyjazd jednak aż tak sentymentalny nie był, a to za sprawą owych braków w infrastrukturze oraz nie do końca pełnych i aktualnych danych o niej.

Mając na uwadze te mankamenty postanowiłem do naszej podróży przygotować się jak najlepiej. Przejrzałem kilka internetowych stron, które informują o lokalizacji stacji ładowania i zdecydowałem, że oprę się na profilu https://elektrowoz.pl/ladowarki/ – to najbardziej rozbudowana informacja o punktach ładowania. Jednak to nie wystarcza. Warto, i jak się okazało – nawet trzeba, każdy taki punkt zweryfikować telefonicznie. I tu pierwsze zaskoczenie – profil w wielu przypadkach podaje, że na stacjach Orlenu istnieją punkty ładowania, które okazują się zwykłymi gniazdkami 230V. Do tego nie każda stacja chce tych gniazd użyczać. Na przykład stacja Orlen w Trzciance użyczyła bez problemu, ale stacja Orlen w Czaplinku już nie.  Pełnego obrazu dopełnia skandalicznie niski poziom wiedzy pracowników stacji na tematy związane z elektromobilnością (dotyczy to nie tylko stacji Orlen).

Kolejna ważna informacja to taka, że instalacja elektryczna, z której zamierzamy skorzystać, musi być wykonana w sposób prawidłowy, czyli posiadać prawidłowo podłączone uziemienie, inaczej komputer w Maździe nie pozwoli ładować baterii. Taka niespodzianka spotkała nas w pensjonacie, w którym zatrzymaliśmy się na dwudniowy pobyt. To nam mocno skomplikowało sprawy, bo napełnienie akumulatorów sięgało 10%. Mimo przygotowania logistycznego i tak natknęliśmy się na poważny problem, który wynikał raczej z braku doświadczenia – do głowy nie przyszło mi, że w pensjonacie może być nieprawidłowo wykonana instalacja oraz to, że komputer Mazdy to wykrywa.

Ładowanie elektrycznej Mazdy

Pozostała nam już tylko jedna możliwość, naładowanie akumulatorów z gniazdka 230V na jednym z kempingów w Czaplinku. Tam udało nam się doładować baterie do 55%, co wystarczyć miało na dojechanie do Trzcianki, gdzie miała znajdować się stacja do szybkiego ładowania.

Kilka słów jeszcze o wiarygodności danych pokazywanych na profilu elektrowoz.pl – jest tam zaznaczony punkt szybkiego ładowania w Łowiczu Wałeckim, który okazał się informacją błędną. Z kolei informacja z Internetu, że w Trzciance stanęła nowa stacja do szybkiego ładowania samochodów okazała się także nie do końca prawdziwa – owszem, stacja stoi, ale nie jest podłączona do zasilania.

Jak widać, takie niespodzianki potrafią skutecznie popsuć nawet najbardziej sentymentalną podróż. Rada na dzisiaj, po przeprowadzonym teście, poruszać się trzeba, póki co, wyłącznie po głównych drogach, przejeżdżając większe miejscowości, w których stacji ładowania jest więcej, a informacje o nich są pewne. Korzystać najlepiej ze stron internetowych jednej z polskich sieci stacji ładujących. Ja konkretnie skorzystałem z GreenWaya, co okazało się w końcu najbardziej słuszną decyzją.

Zalety Mazdy MX-30

Wracając do jazdy elektrykiem, muszę przyznać, że Mazdą MX-30 podróżuje się rewelacyjnie. Zawieszenie zestrojone jest sprężyście, auto jest crossoverem, więc wcale nie jest małe, do tego panuje w nim przyjemna cisza z lekka tylko zakłócana przyjemnym pomrukiem sztucznie emitowanego z głośników systemu audio odgłosu silnika spalinowego, po to, aby kierowca miał większą świadomość przyspieszania, które jest całkiem sprawne – Mazda przyspiesza do setki w czasie 9,7 sekundy. Ponieważ w samochodach elektrycznych występują wyłącznie bezstopniowe skrzynie biegów, przyspieszanie jest równe i jednostajne. Układ napędowy Mazdy pracuje bardzo przyjemnie, do tego stopnia, że nawet przeciwnicy skrzyń CVT nie będą narzekać. Jazda z prędkościami 90-120 km/h poza terenem zabudowanym (odpowiednio do rodzaju drogi) oraz wyprzedzanie nie stwarza żadnych problemów. Dzięki wysokiemu momentowi obrotowemu silnika, dostępnemu w całym zakresie obrotów (charakterystyczna cecha silników elektrycznych w samochodach), wyprzedzanie w razie potrzeby jest łatwe i bezpieczne.

Owa nowa filozofia podróżowania elektryczną Mazdą polega też na zmianie stylu jazdy. Autem elektrycznym nie podróżuje się szybko, to nie są samochody do gwałtownych przyspieszeń i szybkiej jazdy – elektrykiem podróżuje się miękko, łagodnie i nie przekraczając dozwolonych prędkości. Wtedy jazda jest najbardziej ekonomiczna, co pozwala osiągać wartości zużycia energii na poziomie 15,5 – 16,5 kWh/100 km. Jednym słowem: masz być eko.

Samochód elektryczny Mazda

Jakim autem jest Mazda MX-30?

Samochód przykuwa uwagę przechodniów i bardziej zainteresowanych motoryzacją osób. Podczas dwóch dni kilkukrotnie go pokazywałem i objaśniałem ideę inżynierów Mazdy. Ponieważ testowe auto było bogato wyposażone (również w subtelnie kolorystycznie dopasowany pakiet skórzany – brązowe wstawki z ekologicznej skóry do szarego koloru karoserii), dodatkowo przykuwało uwagę. Duże wrażenie robi komora silnika, która w Maździe MX-30 jest wypełniona układem napędowym jak w tradycyjnym samochodzie. Pod maską znajdziemy kompletny zestaw napędowy w jednym module – silnik zmiennoprądowy z przekładnią CVT, falownik, przetwornicę napięcia i układ chłodzenia cieczą. Akumulatory zainstalowane są w podłodze auta i połączone mechanicznie z płytą podłogową, dzięki czemu auto jest sztywne i ma niski środek ciężkości, co w przypadku crossovera jest bardzo istotne. Ponadto to całkiem spore auto rodzinne z pięcioma drzwiami i obszernym, płaskim bagażnikiem.

Czy MX-30 może być jedynym autem w rodzinie?

Tak oto doszliśmy do odpowiedzi na pytanie najważniejsze, postawione w tytule: czy Mazda MX-30, mimo swojego krótkiego zasięgu, może być jedynym autem w rodzinie lub głównym autem w firmie? Odpowiem: w firmie autem głównym być jeszcze nie może, chyba że podróże służbowe planować będziemy z odpowiednim wyprzedzeniem i dodamy jeden dzień na dojazd i powrót (postoje podczas ładowania akumulatorów).

Ale w rodzinie może być autem jedynym. Ile bowiem razy w roku wyjeżdżamy w dalszą podróż? Raz, dwa razy? Jeśli taką podróż odpowiednio zaplanujemy, uwzględniając postoje na szybkie ładowanie baterii (raz przerwa na kawę, raz na obiad) oraz odpowiedni czas na spokojną jazdę zgodnie z przepisami, aby utrzymywać optymalne zużycie energii, to Mazda MX-30 sprawdzi się także w tej roli. Pamiętać trzeba, że na co dzień samochód używamy głównie do dojazdów do pracy, a przy szerokim potraktowaniu tematu elektromobilności i połączeniu go z inwestycją w fotowoltaikę, jego eksploatacja staje się praktycznie bezkosztowa. Nawet ładowanie z gniazda 230V, jeśli paneli fotowoltaicznych nie mamy, także jest bardzo opłacalne – przyjmując czterokrotne ładowanie w każdy weekend, łączny koszt wyniesie (przy taryfie nocnej) znacznie poniżej 100 zł miesięcznie. Jak się to ma do rosnących cen paliw? Każdy może sobie sam policzyć.

Rodzinna Mazda MX-30

I na koniec mała dygresja. Podczas prezentowania samochodu i rozmów na jego temat, powtarzała się jedna i ta sama kwestia: przecież elektrownia i tak emituje dwutlenek węgla, więc elektromobilność to marketingowy humbug. No właśnie nie. Ci, którzy używają tego argumentu, zapominają o dwóch ważnych kwestiach. Po pierwsze: konwencjonalna energetyka i tak zastąpiona być musi odnawialnymi źródłami energii, odejście od węgla jest jedynie kwestią czasu. Po drugie: obecnie, przy konwencjonalnej motoryzacji mamy dwa źródła emisji CO2 – elektrownie i samochody spalinowe. Elektromobilność pozwala wyeliminować jedno z tych źródeł, a to jest już krok w dobrą stronę.

Jacek Liberski

 

 

 

Komentarze